Sylwester nad Morzem Czerwonym

Zaplanowałam Sylwestra w małym nadmorskim miasteczku na Południowym Synaju. Dahab jest pełen turystów z Europy więc zakładałam, że ofert na sylwestrową zabawę będzie tyle co ryb na rafie.

A jednak nie 😉

Specyfika tego miejsca jest taka, że warsztaty ogłaszają się dosłownie z jednodniowym wyprzedzeniem i to wystarczy. Liczyłam więc na to, że pojawi się sporo propozycji dosłownie 31.12. I coś tam wskoczyło, ale w związku z tym, że jestem tu z czwórką swoich dzieci nie były tu propozycje dla mnie (noc tantryczna, szamańska ceremonia kakao w oazie i drum’n’bass na pustyni). Wygląda na to, że w przyszłym roku trzeba zorganizować coś na własne potrzeby 😉 Co o tym myślisz?

Ale pod wieloma względami jest tu zupełnie inaczej niż w Polsce czy Europie.

• w Egipcie generalnie nie pije się alkoholu, w Dahab jest dosłownie kilka restauracji, które go serwują. Czasem można przynieść do restauracji coś swojego – ci często praktykują Polacy czy Rosjanie. Ten brak alkoholu w krajobrazie i kulturze bardzo zmienia sylwestrowo – noworoczne pocztówki. Rzadko można spotkać kogoś pod wpływem, ulice są wypełnione trzeźwym tłumem, nie ma rozbitych butelek i krzyczących do rana imprezowiczów.

• nikt tu nie puszcza fajerwerków, nie widziałam by można je tu kupić. O godzinie zero były dosłownie 2 wystrzały, co dało w sumie 8 rozbłysków. I naprawdę nie mam pojęcia skąd je tu ktoś wytrzasnął. To jest tak zupełnie inne niż np. podkarpacka wieś, na której mieszkam, gdzie wystrzały zaczynają się już tydzień przed i trwają wiele dni po, co jest strasznie traumatycznym przeżyciem dla mojego psa.

• jest tu naprawdę spokojnie i myślę, że dla kogoś kto nie lubi noworocznego szaleństwa, takie miejsce jest zupełną odskocznią. Niezależnie czy spędzasz ten czas na plaży czy w centrum miasta.

Daj znać czy masz ochotę na takiego chillowego Sylwestra czy też wolisz ten rozbłysk i szał w Europejskim stylu 🙂

Przewijanie do góry